Zadzwoń do nas: 692 249 755, 606 891 033

Gdy picie staje się problemem.

Początkowe picie – pełne doznań, ekscytacji, śmiechu, śmiałości. Pomagające się odstresować, dające zapomnienie i chwile wytchnienia. Zwykle w towarzystwie, z przyjemnymi wspomnieniami. Imprez jest coraz więcej, zaczyna pojawiać się chęć wypicia alkoholu, doświadczenia stanu ulgi. Zaczynasz mówić, że musisz się odstresować, że miałeś ciężki tydzień, że z żoną się nie układa, a z dziećmi to same problemy. Szukanie okazji do picia może stać się codziennym rytuałem. Już nie potrzebujesz imprez, wyjścia z kumplem. Nagle okazuje się, że picie samemu wieczorem też jest w porządku. Weekend zaczyna się w czwartek, a kończy w poniedziałek. Zaczynasz dostrzegać, że trzy piwa nie wystarczą, że po trzech masz jeszcze większa ochotę na kolejne, a po kolejnym nie wiesz nawet kiedy wypiłeś ich osiem. Rano budzisz się z kacem, a tu trzeba iść do pracy, żona jest wkurzona, dzieci z Tobą nie rozmawiają. Zaczynają pojawiać się wyrzuty sumienia, których wieczorem próbujesz się pozbyć pijąc drinka. Jest w końcu piątek – „pracuje! Więc mi się należy!” Próbujesz wytłumaczyć samemu sobie, że nic złego się nie dzieje. Poranny kac jest ogromny, bo przecież na jednym drinku wczoraj nie skończyłeś. W lodówce zostało jedno piwo, zimne, Twoje ulubione. Otwierasz je, trzęsącymi się rękami i wypijasz. Ulga zalewa Twoje ciało, przykre dolegliwości znikają, wracasz do żywych. No właśnie, czy aby na pewno do żywych?
Tak rozwija się uzależnienie od alkoholu. Niepostrzeżenie, po cichu, w otoczce fajnego imprezowego klimatu, miłych doznań. Uzależnienie to choroba. Choroba, która zabija.
Trudno jest przestać samemu. Zadzwoń, jeżeli czujesz, że coś w tym tekście pasuje do Twojego życia 692 249 755, 606 891 033.

Dodaj komentarz

Close Menu